środa, 28 października 2015

"Biedronki" - projektu "Pociąg" ciąg dalszy. Wycieczka do lasu


Nasz projekt okazał się przysłowiowym "strzałem w dziesiątkę". Mamy już siatkę pojęć, pytań (na niektóre z nich już nawet znaleźliśmy odpowiedzi), chodziliśmy na spacery w pobliżu przejazdów kolejowych, oglądaliśmy zdjęcia i filmy przyniesione przez dzieci, śpiewamy piosenki o pociągach ( "Wesoło gra lokomotywa" - to bezspornie nasz największy hit), a nasze pociągi woziły już chyba wszystko (liście, owoce, warzywa, zwierzęta....) Przyszedł wreszcie czas na naszą pierwszą grupową wycieczkę koleją. Po kłopotach z pogodą, a później z trakcją na trasie: Opole Główne - Szydłów, postanowiliśmy zmienić kierunek wycieczki i wyruszyliśmy w przeciwnym kierunku do Suchego Boru.

Bardzo szczęśliwi dotarliśmy na stację:


I wyruszyliśmy w naszą podróż do lasu. Kiedy tylko weszliśmy na leśną drogę, dzieci od razu poczuły, że "tutaj pachnie drzewami". Następnie nasi mali badacze zabrali się za poznawanie "nowego terenu". Bacznie przyglądali się, jak mech porasta pieńki drzew, jak wyglądają krzaczki jagód, badali właściwości "leśnych patyków". Hitem okazało się odkrycie Zuzi "Proszę Pani tu siedzi jakiś robak!" Tym robakiem okazał się być Żuk :-). Tylko jeża nie udało nam się niestety spotkać pomimo tego, że dzieci pięknie zaśpiewały mu piosenkę "A to jeż" :-( Prawdopodobnie słyszał ją, bo słyszały na pewno wszystkie inne leśne stworzenia.

Ruszyliśmy w drogę powrotną, oczywiście ze śpiewem na ustach. Tym razem dzieci zaśpiewały "Pociąg krasnoludków". Po drodze znaleźliśmy tak urokliwe jesienne drzewo, że nie mogliśmy przejść obok obojętnie:




I tak wróciliśmy na stację kolejową. I mogłoby się wydawać, że to już koniec wycieczki, ale nie dla nas :-)
Przecież my jesteśmy już niemalże ekspertami od pociągów i wszystkiego co nam się tylko z nimi skojarzy. Najpierw pooglądaliśmy (oczywiście z bezpiecznej odległości) przejazd kolejowy, ale trochę inny od tych znajdujących się w Opolu.

W pewnym momencie dzieci zauważyły, że tam opadają jakieś "długie kije" (czytaj szlabany). A nieopodal nas przejechał sam boski i niewiarygodnie szybki PENDOLINO! Niestety, ale przejechał tak szybko, że nawet nie zdążyliśmy mu się dobrze przyjrzeć, ani zrobić porządnego zdjęcia.

(tyleśmy go widzieli)
Zanim pociąg przejechał, dzieci musiały się mocno cofnąć za białą linie na peronie i później zaczęły dociekać, dlaczego? 

Nagle zaczęły się "pociągowe zabawy" na peronie. Dzieci stwierdziły, że są chyba jedyną grupą na świecie, która "jechała pociągiem po peronie" :-).

I zaczęły się stacje i pytania:
"Dlaczego na peronie wisi zegar?"- Sebastian od razu rozwiał wszelkie wątpliwości: "żeby pasażerowie widzieli, która jest godzina i kiedy będzie pociąg".
Do tematu zegarów wrócimy na pewno jeszcze w przedszkolu :-).
Kolejna stacja:
I tutaj dzieci popisały się, bo skojarzyły strzałkę na znaku z prądem! I zauważyły trakcję nad torowiskiem i po chwili wymiany zdań wszystko było już jasne. Przy okazji powtórzyliśmy sobie numery alarmowe :-).
No i ..... koniec peronu :-( A szkoda, bo może jeszcze czegoś dowiedzielibyśmy się o peronach.



W tym momencie usłyszeliśmy, jak zapowiadają nasz pociąg, więc w drodze powrotnej poćwiczyliśmy naszą kondycję fizyczną :-).
Żegnamy stację: Opole Główne i wyruszamy do naszego przedszkola na przepyszny obiadek i zasłużony odpoczynek :-).








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz