Nasz projekt okazał się przysłowiowym "strzałem w dziesiątkę". Mamy już siatkę pojęć, pytań (na niektóre z nich już nawet znaleźliśmy odpowiedzi), chodziliśmy na spacery w pobliżu przejazdów kolejowych, oglądaliśmy zdjęcia i filmy przyniesione przez dzieci, śpiewamy piosenki o pociągach ( "Wesoło gra lokomotywa" - to bezspornie nasz największy hit), a nasze pociągi woziły już chyba wszystko (liście, owoce, warzywa, zwierzęta....) Przyszedł wreszcie czas na naszą pierwszą grupową wycieczkę koleją. Po kłopotach z pogodą, a później z trakcją na trasie: Opole Główne - Szydłów, postanowiliśmy zmienić kierunek wycieczki i wyruszyliśmy w przeciwnym kierunku do Suchego Boru.
Bardzo szczęśliwi dotarliśmy na stację:
I wyruszyliśmy w
naszą podróż do lasu. Kiedy tylko weszliśmy na leśną drogę, dzieci od razu
poczuły, że "tutaj pachnie drzewami". Następnie nasi mali badacze
zabrali się za poznawanie "nowego terenu". Bacznie przyglądali się, jak
mech porasta pieńki drzew, jak wyglądają krzaczki jagód, badali właściwości
"leśnych patyków". Hitem okazało się odkrycie Zuzi "Proszę Pani
tu siedzi jakiś robak!" Tym robakiem okazał się być Żuk :-). Tylko jeża nie
udało nam się niestety spotkać pomimo tego, że dzieci pięknie zaśpiewały mu
piosenkę "A to jeż" :-( Prawdopodobnie słyszał ją, bo słyszały na pewno
wszystkie inne leśne stworzenia.
Ruszyliśmy w drogę
powrotną, oczywiście ze śpiewem na ustach. Tym razem dzieci zaśpiewały
"Pociąg krasnoludków". Po drodze znaleźliśmy tak urokliwe jesienne
drzewo, że nie mogliśmy przejść obok obojętnie:
I tak wróciliśmy na
stację kolejową. I mogłoby się wydawać, że to już koniec wycieczki, ale nie dla
nas :-)
Przecież my
jesteśmy już niemalże ekspertami od pociągów i wszystkiego co nam się tylko z
nimi skojarzy. Najpierw pooglądaliśmy (oczywiście z bezpiecznej odległości)
przejazd kolejowy, ale trochę inny od tych znajdujących się w Opolu.
W pewnym momencie dzieci zauważyły, że tam opadają jakieś "długie kije" (czytaj
szlabany). A nieopodal nas przejechał sam boski i niewiarygodnie szybki
PENDOLINO! Niestety, ale przejechał tak szybko, że nawet nie zdążyliśmy mu się
dobrze przyjrzeć, ani zrobić porządnego zdjęcia.
(tyleśmy go
widzieli)
Zanim pociąg
przejechał, dzieci musiały się mocno cofnąć za białą linie na peronie i później
zaczęły dociekać, dlaczego?
Nagle zaczęły się
"pociągowe zabawy" na peronie. Dzieci stwierdziły, że są chyba jedyną
grupą na świecie, która "jechała pociągiem po peronie" :-).
I zaczęły się
stacje i pytania:
"Dlaczego na
peronie wisi zegar?"- Sebastian od razu rozwiał wszelkie wątpliwości:
"żeby pasażerowie widzieli, która jest godzina i kiedy będzie
pociąg".
Do tematu zegarów wrócimy na pewno jeszcze w przedszkolu :-).
Kolejna stacja:
I tutaj dzieci
popisały się, bo skojarzyły strzałkę na znaku z prądem! I zauważyły trakcję nad
torowiskiem i po chwili wymiany zdań wszystko było już jasne. Przy okazji
powtórzyliśmy sobie numery alarmowe :-).
No i ..... koniec
peronu :-( A szkoda, bo może jeszcze czegoś dowiedzielibyśmy się o peronach.
W tym momencie
usłyszeliśmy, jak zapowiadają nasz pociąg, więc w drodze powrotnej poćwiczyliśmy
naszą kondycję fizyczną :-).
Żegnamy stację:
Opole Główne i wyruszamy do naszego przedszkola na przepyszny obiadek i
zasłużony odpoczynek :-).

























